h1

Blog zamknięty !

19/05/2015

Blog zamknięty.

Wkrótce postaram się przenieść wszystkie posty dotyczące afery rozpętanej wokół nas w roku 2011 – podczas której m.in. była Kapituła nagrody Jedynki i p.Krośkiewicz-Onoszko  rozpowszechniali oszczerstwa dotyczące naszej działalności – na stronę http://www.GoldenLunacy.pl    .

 

h1

Anonimy i „niechęć (ex-Kapituły) do nagłaśniania”

26/10/2012

 

W październiku 2011 była Kapituła nagrody Jedynki wysłała na świat angielski „Komunikat” odbierający nam swoją nagrodę  wręczoną w roku 2007, za całokształt naszych eksploracji z roku 2007.  Większość zarzutów w nim zawartych było ordynarnymi pomówieniami.

Ów komunikat,  nie tyle skrócony,  co z zupełnie  innymi oskarżeniami niż  w polskim tekście –  przekazano także anonimowi.   Z kolei anonim wysłał swój e-mail dalej do mediów  zagranicznych, oraz na festiwale filmowe gdzie był zaproszony film Elizy Kubarskiej „Co się wydarzyło na wyspie Pam” .   Swoje kłamstwa anonim uzupełnił/wzmocnił  o otrzymany komunikat Kapituły,  podparł się też wieloma znanymi nazwiskami polskich alpinistów.

Wszystko by zniszczyć film Elizy – który z nagrodą Jedynki nie miał nic wspólnego, i żeby zniszczyć moją reputację jako fotografa (od lat -uczciwie – współpracowałem z wieloma mediami za granicą).

Gdy o tym wszystkim wspomnieliśmy, była  Kapituła zamiast przepraszać – zaczęła publicznie zarzucać nam pomówienia….

Abyśmy wszyscy mogli  przyjrzeć się tej sprawie, pozwolę sobie wykonać kilka nietypowych ruchów. Jako, że A.Paszczak, były Sekretarz nagrody,  już rozpoczął na forach dyskusyjnych szafowanie nazwiskami szanowanych ludzi  i publikacje nagłówków maili – pozwolę sobie w nieco bardziej dyskretny sposób,  także zamieścić kilka nagłówków z inkryminowanej korespondencji.

W jednym z postów (dnia 27.09.2012, godz 16:36, portal wspinanie.pl)  Artur Paszczak,  (sekretarz ex-Kapituły oraz członek Komisji Wypraw PZA), zaatakował Elizę twierdząc , że podaje fałszywe informacje.  Napisał  o angielskim  „komunikacie”, jaki Kapituła rozesłała na świat,  że:

Cóż za nobliwe intencje. Kapituła w postach jej członków jest zawsze pełna najlepszych chęci. A jaka jest prawda ?

Na początek zwróćmy uwagę na sformułowanie Paszczaka: „wybraliśmy absolutne minimum z uwagi na niechęć do nagłaśniania za granicą” .

A następnie sprawdźmy jego  faktyczny e-mail :

Wycinek wiadomości z angielskim komunikatem wysłanej za granicę przez  A.Paszczaka. Tłumaczenie zdań z podkreślonych linijek: „…. możesz to rozpowszechniać  i publikować jeśli masz ochotę. Wyślemy to także do Alpinista….” 

Jak wiadomo takie pisma (zresztą pełne fałszywych zarzutów) wysyła się z  „niechęci do nagłaśniania za granicą” . To przecież logiczne.

Wróćmy jednak do poważniejszej kwestii. Czy dobrze przeczytałem, że A.Paszczak napisał w swoim wklejonym  powyżej poście (z forum wspinanie .pl) , że nigdzie nie publikowali komunikatu angielskiego?

Jeśli tak, to zastanówmy się nad poniższymi faktami:

1. Komunikat angielski jest zupełnie inny od polskiego, a więc wersja angielska zamieszczona w anonimie, nie mogła powstać – niezależnie od Kapituły- z tłumaczenia wersji polskiej.

2. W treści anonima i przesyłki Kapituły do mediów zawarty jest dokładnie ten sam dokument (poniżej wycinek wysyłki Kapituły do mediów i wycinek z anonima, rozdzielone linią):

Kliknij plik aby powiększyć  porównanie  anonima z wysyłką Kapituły.

3. Sekretarz Paszczak twierdzi  ( post ze wspinania.pl) że nigdzie nie opublikowali swojego pisma angielskiego bo się „obawiali  anonimów” . (SIC!).

4. Z powyższego wniosek, że nikt  w Polsce, publicznie, poza Kapitułą  nie miał dostępu do ich angielskiego komunikatu.

5. Mimo to anonim ten komunikat rozesłał.

6. Czy polskiemu anonimowi materiały przekazał renomowany dziennikarz zagraniczny?  Twierdzi, że nie. Inni dziennikarze zagraniczni,  którzy dostali angielski komunikat także twierdzą, że nie mają związków z polskim anonimem.

7. Czy to możliwe, że  z prostej analizy powyższych faktów i posta A. Paszczaka  wynika, że to  sama Kapituła przekazała angielski „komunikat” anonimowi ?

Hmmm….

Jeszcze jedna kwestia. Nie do pominięcia.  Zastanawiam się skąd Kapituła wiedziała – jak pisze Paszczak – że  „wtedy zaczęły się anonimy”, których się „obawiali” …;-). Pytanie za 1000 punktów.

Szczególną bezczelnością pism Kapituły i jej byłego sekretarza jest to, że  Kapituła zarzuca nam pomówienia…. Tymczasem widzimy czarno na białym jakie są fakty.

Panowie z ex-Jury, wzywam Was do wskazania anonima…  Potem będzie za późno …

„TO BYŁY TYLKO WĄTPLIWOŚCI …”

Szanowny Czytelniku jak być może wiesz, na przełomie lipca/sierpnia 2012  odbyła się   specjalna wyprawa powołana przez  Polski Związek Alpinizmu , a następnie opublikowano  raport komisji powołanej w tej sprawie. Raport  odrzuca większość zarzutów kierowanych pod naszym adresem m.in przez ex-Kapitułę,  uznano natomiast, że zawyżyliśmy trudności drogi. O zakresie tego „zawyżenia” dowiemy się zapewne w momencie publikacji ostatecznego topo drogi.

Kłamstwa o nie istnieniu drogi, o tym że szczyt jest mniejszy, że nie ma gór lodowych,  że nie pływaliśmy kajakami tak jak opowiadaliśmy, że manipulowałem jakimiś zdjęciami z wyprawy na Grenlandię,  albo je „przekręcałem” , o tym, że opowiadaliśmy o kuluarze i innych okolicznościach naszej wyprawy niezgodnie z prawdą – wszystkie te brednie  były przekazywane do mediów, środowiska podróżniczego i górskiego m.in. przez 7 członków ex-Kapituły Jedynki, którzy z kolei niemal dosłownie cytowali  fragmenty książki Joanny Onoszko -Krośkiewicz.  Wiele pomówień zostało rozpropagowanych także przez anonimowych internautów.

„To były tylko wątpliwości”, „nigdy z pewnością nie twierdziliśmy, że tak jest”… „Zadawaliśmy tylko pytania.”

Tak się dziś tłumaczy siedmiu sygnatariuszy ostatniej „opinii” ex-Kapituły opublikowanej we wrześniu 2012, w odniesieniu do zarzutów które się nie sprawdziły… Czy rzeczywiście rozpowszechniali tylko „wątpliwości”? (taka niewinna zabawa w strzelanie do „kolegów”!), Czy nie było przesłanek by sądzić, że „oskarżenia” sfomulowane przez ciało nazwyajace siebie Kapitułą, są dokładnie sprawdzone?

Oto co mówią fakty:

Powyższy wycinek to dalszy fragment z wklejonego już wyżej  e-maila A.Paszczaka do dziennikarza zagranicznego. Dolne  zdania to frg. angielskiego komunikatu owej Kapituły. Tłumaczenie:  Podczas dochodzenia odkryto/stwierdzono, że nie było odysei kajakowej… Para używała kajaków tylko na przestrzeni 2 km morza miedzy ścianą , a wyspą…” (podkreślenie moje)

 Ordynarne kłamstwo Kapituły o kajakach (podczas wyprawy przepłynęliśmy ok.100 km często na dużej fali), rozpowszechniane było jak widać jako efekt „dochodzenia”, i to wbrew materiałom dokumentacyjnym, wbrew naszym odpowiedziom i wyjaśnieniom  (z sierpnia/września 2011) których napisaliśmy więcej niż jakikolwiek zespół w historii polskiego wspinania. (Dodajmy, oszczerstwo o kajakach to zaledwie wstęp dłuższej listy z komunikatów Kapituły – ale przecież doskonały przykład na zupełny przekręt.)

 Ani w Polsce ani za granicą,  wspierająca anonimy Kapituła  nie prezentowała swoich oskarżeń jako „wątpliwości”, wręcz przeciwnie jej 7  sygnatariuszy wpisało wiele sfabrykowanych oskarżeń  w części, polskiego Komunikatu(dn. 21.09.2011),  nazwanej : „Uzasadnienie”.

Na forach dyskusyjnych można do dziś odnaleźć stwierdzenia członka Kapituły, że…. drogi nie ma (sic!). Z kolei kilku  innych sygnatriuszy rozpowszechniało takie twierdzenie  publicznie jako „podejrzenie” (także na forach i w klubach).

Na  jakiej podstawie ludzie ci ferowali swoje wyroki? Przecież  żadnego rzetelnego „dochodzenia” 7 członków Kapituły nie przeprowadziło,  bo jak można je przeprowadzić bez materiałów źródłowych, których od nas nie chcieli… (poza tym o braku dochodzenia pośrednio świadczy nawet  powyższy e-mail – bo podano fałszywą informację, twierdząc, że jest wynikiem badania).

Co szokujące, obserwowaliśmy także jak część Kapituły, próbowała powstrzymać swojego jedynego członka, który chciał zbadać sprawę.  Wypowiedzi i ruchy reszty Kapituły w sprawie jego badań, w końcu ataki na niego,  mamy doskonale udokumentowane.

Reasumując, pomówienia i zniewagi  Kapituły były prezentowane, i odebrane – przez niczego nie podejrzewających ludzi –  jako poważny, sprawdzony dokument.    Dziś sfabrykowane zarzuty, które Kapituła podała prasie szerokiego obiegu w Polsce  jako wynik dochodzenia, nazywane są przez nią  „wątpliwościami ” i „uzasadnionymi pytaniami”.  Trudno o bardziej żałosne tłumaczenie.

Czytaj resztę wpisu »

h1

GOLDENLUNACY.PL – cała prawda na nowej stronie www

26/08/2012

Opublikowaliśmy specjalną stronę poświęconą sprawie zwanej Golden Lunacy.

Jak wykreowano tę absurdalną aferę ?

Jak niszczono nas , jak kłamano o naszej wyprawie, jak zniesławiano ludzi, którzy chcieli wyjaśnić sprawę, jak  manipulowano  w imię „wartości”.

Wszystkie informacje w WWW.GOLDENLUNACY.PL

 

 

h1

BEZSTRONNOŚĆ, A OSTATNIE WYDARZENIA WOKÓŁ WYPRAWY NA GRENLANDIĘ 2012. Komentarz do komunikatu PZA.

05/08/2012

Na oficjalnej stronie Polskiego Związku Alpinizmu, w dn.31.07.2012 pojawił się Komunikat Zarządu PZA  o tzw. wyprawie weryfikacyjnej na Grenlandię, uzupełniony 3.08 po południu.

(link: http://pza.org.pl/news.acs?id=1479602 )

Z przykrością muszę zauważyć, że zawiera on treści, co najmniej nieprecyzyjne oraz bardzo niepokojące na przyszłość.

W części z 31.07.2012, o wyprawie weryfikacyjnej, która wyruszyła 18.07.2012, czytamy: „Wyprawa korzysta z materiałów przygotowanych przez zespół roboczy, powołany przez Zarząd PZA i działający w składzie: Janusz Majer, Miłosz Jodłowski, Jacek Fluder. (…)”[wyróżnienia w tekście D.K]

W uzupełnieniu z 3.08 podpisanym przez Piotra Xięskiego podaje on: „Zespół roboczy d.s. Golden Lunacy otrzymał ze strony Kolegi Davida Kaszlikowskiego materiały które pozwalają na skuteczne nawigowanie w terenie i odszukanie samej drogi oraz pozostawionych w 2007 r. punktów asekuracyjnych. (…)”

Informuję, że  wbrew temu, co powyżej napisano, nie przekazywałem żadnych informacji ani materiałów żadnemu zespołowi, w którego skład wchodziłby Jacek FluderZ kolei Zespół  ds. GL (ten sam o którym w Komunikacie podaje się, że jest „zespołem roboczym”) w składzie: Janusz Majer i Miłosz Jodłowski pracujący w tej sprawie (jak widać bez Jacka Fludera) nie przekazywał mi  szczegółowych wiadomości o tej wyprawie. O wyprawie nie wiedziałem prawie nic. Nawet o jej składzie (w żaden sposób z nami niekonsultowanym) dowiedzieliśmy się najpierw z rozmów nieformalnych.

Odszukanie naszej drogi jest możliwe dzięki informacjom złożonym w PZA już w roku 2007, i zostało uściślone w topo opublikowanym z naszej inicjatywy 11 sierpnia 2011 na stronie wspinanie.pl, wraz z wieloma ujęciami zrobionymi w trakcie wspinaczki, dzięki którym jest także możliwe odszukanie pozostawionych punktów asekuracyjnych, w tym np. spita w laybacku  http://wspinanie.pl/serwis/201108/11schemat-golden-lunacy-foty-dziennik.php

  *****

„ZWIĄZEK UPUBLICZNI TO, CO UZNA ZA STOSOWANE”

Od ubiegłego roku nie otrzymaliśmy od PZA praktycznie żadnych odpowiedzi na zadawane przez nas pytania i propozycje.

Oto spis naszych najważniejszych pism do PZA z ostatniego okresu:

– z dn. 4.11.2011 – pismo dotyczące działań P. Xięskiego i A. Paszczaka, zasad reprezentacji PZA w naszej sprawie, prośba dot. nieuzasadnionych żądań i groźby pod naszym adresem w mailu P.Xięskiego.

– z dn. 28.01.2012 – pismo pytanie o działania zespołu ds. GL i sposobu załatwiania, dotrzymywania zasad bezstronności i procedur itp.

– z dn.12.04.2012 – prośba o odpowiedź na ww. pismo ze stycznia.

– z dn. 6.06.2012 – pytanie od kierownika wyprawy Grenlandia 2009 (D.K) o szczegóły rozliczenia wyprawy.

– z dn.27.06. 2012 – pytania dot. wyprawy weryfikacyjnej, o procedury i zasady weryfikacji, sposoby zabezpieczenia wyprawy przed naciskami, ponowna prośba o zaniechanie pomówień w mediach.

Oto spis pism, które w tym samym czasie otrzymaliśmy od PZA :

–  z dn. 06.10.2011 z żądaniem materiałów, które „będą podstawą do przygotowania wyprawy weryfikacyjnej z celem powtórzenia drogi „Golden Lunacy”, jaka jest planowana przez PZA”

– z dn. 24.01.2012 z informacją o powołaniu zespołu roboczego ds. GL.

To były jedyne pisma od PZA aż do lipca.

Otrzymaliśmy jeszcze nieformalne pismo z dn. 04.02.2012  od członków Zespołu  ds.GL (przesłane także do Zarządu) z informacją, że Zespół zajmuje się sprawą i ją dokładnie bada, a także, że właśnie  Zespół ds.GL  będzie opracowywał wnioski dotyczące tej sprawy.

Pierwsze pismo od Zarządu PZA (datowane 10.07.2012), zawierające jakiekolwiek odpowiedzi, otrzymaliśmy dopiero po wylocie wymienionej wyprawy. (taka strategia?)

Jego fragment zamieściłem je ze wstępnym komentarzem na blogu tu: https://davidkaszlikowski.wordpress.com/2012/07/31/enigmatyczne-pismo-od-pza/

W istocie pismo to nie zawiera rzeczowych odpowiedzi na kwestie z naszych pism, a przede wszystkim nie dostałem odpowiedzi, dlaczego w ogóle owa wyprawa wyrusza oraz dlaczego Artur Paszczak, członek Komisji Wypraw Wysokogórskich PZA, opisywał sprawę GL – a mówiąc ściśle rozpowszechniał nieprawdę o naszej wyprawie – w mediach, przedstawiając się jako reprezentant PZA, i – od jesieni – nie zostało to nigdzie sprostowane. Naruszenia Paszczka zostały przedstawione w naszych pismach czarno na białym. Odpowiedź PZA: „Artur Paszczak nie jest członkiem żadnych władz ani organów PZA”.

Nie podjęto też jakiejkolwiek próby współpracy z nami w celu przekazania naszych sugestii odnośnie weryfikacji twierdzeń Kapituły Jedynki. Nie musi to jednak oznaczać, że sprawy te nie zostaną przez wyprawę wyjaśnione. Mam nadzieję, że tak się stanie.

*****

KTO BADA, KTO ROZGRYWA

Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na kwestię prac Zespołu PZA ds. GL. We fragmencie wspomnianego już pisma od Zespołu ds.GL z 04.02.2012 koledzy napisali:

„Zacznijmy od roli naszego zespołu –….zespół został powołany przez Zarząd PZA, który z kolei realizował uchwałę WZD PZA (19-20 XI w Podlesicach). Dostaliśmy od zarządu (a konkretnie od Piotra Xięskiego) gwarancję niezależności. To my decydujemy o zakresie naszych prac, ich harmonogramie oraz ewentualnym powoływaniu dodatkowych ekspertów.”

Po tym zapewnieniu spotkałem się Zespołem i złożyłem mu obszerne wyjaśnienia.  Na spotkaniu z Zespołem ds.GL poinformowano mnie precyzyjnie, że sprawą nie zajmuje się Zarząd PZA, ani tym bardziej KWW. Był to dla mnie kluczowy wymóg, co do bezstronności prac, ponieważ w KWW, w ramach jej 6-osobowego składu podanego na stronie pza.org.pl, osobami najbardziej aktywnymi są głównie Artur Paszczak i Piotr Xięski (ex-członkowie Kapituły Jedynki, która swój wyrok wydała już blisko rok temu).  To właśnie oni dwaj w trakcie spotkania z Kapitułą 17.09.2011 po prostu przerwali jakiekolwiek badania i nie chcieli dokładniejszych zdjęć ani ich analizy przez fachowców, czego byliśmy świadkami i co zostało opisane przez członka Zarządu UKA, Marcina Wernika (nick na forum: notonic), jednego z obserwatorów uczestniczących w I części owego spotkania Kapitułą.

Forum wspinanie.pl  post z dn. 10.10.2011 o godz. 19:51

Istnieje zasadnicze i uprawnione domniemanie, że jakakolwiek próba kontrolowania działań Zespołu PZA ds. GL, przez A. Paszczaka i P. Xięskiego może posłużyć wyłącznie podtrzymywaniu przez nich werdyktu z 17.09 i 21.09, w którym już nas osądzili.

Ich stanowisko w naszej sprawie było czytelne nawet wcześniej, już od chwili ogłoszenia przez nich Apelu z 6 września 2011 ( ze stronniczymi danymi), który znajduje się do dziś także na stronie PZA  http://www.pza.org.pl/news.acs?id=900174 . Chciałbym jednocześnie przypomnieć, że już 04.11.2011 złożyliśmy w PZA pismo w którym poprosiliśmy Związek – argumentując to obszernie – aby Piotr Xięski nie zajmował się naszą sprawą, bowiem to właśnie on był jedną z osób które nie tylko przerwały badania, ale także złożyły nam „nieetyczną propozycję” (17.09,) co do zwrotu nagrody (wspomnianą w w/w relacji obserwatora Marcina Wernika z dn. 10.10.2011, powyżej).

To, że zrobili to (razem z A.Paszczakiem) jako Kapituła, nie zmienia faktu, że to zrobili, i teraz obaj mogą być bardzo zainteresowani bronieniem swojego stanowiska, oraz tuszowaniem faktu, że wtedy działali naruszając wiele reguł przyzwoitości i bezstronności.

Stwarzanie im pod szyldem PZA możliwości weryfikowania tej sprawy (czyli w tym i samych siebie), de facto najbardziej naraża sam Związek na zarzut elementarnego braku bezstronności. Pytanie tylko czy ktoś w PZA to w ogóle widzi.

*****

FACHOWA  SKŁADANKA WYDARZEŃ

Jest jeszcze jedna sprawa, dotycząca materiału zdjęciowego upublicznionego na tym blogu w dn.26.07.2012

https://davidkaszlikowski.wordpress.com/2012/07/26/blyskotliwe-fabrykaty-artura-paszczaka/

Jak podano w uzupełnieniu z 3.08, omawiany materiał „został przygotowany przez członków Komisji Wspinaczki Wysokogórskiej PZA”(KWW), a przekazany wyprawie przez Zarząd PZA – jak pisze Piotr Xięski – „właśnie po to by ten jednoznacznie wyjaśnił w terenie wszelkie hipotezy i wątpliwości” .

Niepokoi mnie taka kwestia: skoro powołano specjalny Zespół do badania sprawy – dlaczego materiały dla wyprawy przygotowuje KWW, a z kolei przekazuje je sam Zarząd PZA, pomijając osoby, które właśnie w imieniu PZA od wielu miesięcy sprawą się zajmują?

Zastanawiające są także ostatnie zdania  uzupełnienia z 3.08 : „Wspomniane zdjęcie zostało opublikowane jeszcze w ubiegłym roku na jednym z publicznych forów internetowych. Przypisywanie autorstwa tego zestawienia Kol. Arturowi Paszczakowi jest chybione.”

O autorstwo mniejsza. (Bo doskonale wiemy, że sami jesteśmy autorami tych zdjęć).

Kadry użyte do składanki pochodzą z tego z trailera umieszczonego w sieci od roku 2008 (na nowo wstawiony od 2009).

Oto one, tylko prawy trochę mniej przycięty od dołu :

A teraz kadr z trailera wiszącego obok, na tym samym kanale You Tube od 2009  (poniżej).

Wszystko jasne ?  To samo miejsce ? Nie ma szans. Formacje się nie zgadzają.  Nie trzeba być nawet specjalnie spostrzegawczym.

Na podstawie materiałów źródłowych (naszych  trailerów) można to było  zanalizować w  15 minut.

kadr z trailera nowszego:

i link do trailera:

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=YhnDbEPxJjY

W związku z powyższym pojawia się  poważne  pytanie, dlaczego składanka, która wg. P.Xięskiego jest dostępna od „ubiegłego roku” zostaje przekazana do sprawdzenia wyprawie w terenie i kto ją rozpowszechnia?  Mimo, że jest to de facto materiał o bardzo niskiej jakości merytorycznej, co w końcu czerwca 2012 potwierdzili także sami członkowie Zespołu ds.GL,  którzy przesłali nam tę ilustrację do ekspresowej konsultacji.

Czy stawianie „hipotez” wprowadzających w błąd i łatwych do sprawdzenia już wiele miesięcy temu – a przez to marnowanie czasu ludzi, mnożenie nietrafnych zarzutów, nie przynosi wstydu tym, którzy je wypuszczają?

 Po co uchwała Walnego Zjazdu PZA z jesieni 2011, po co pozory jej wykonania poprzez powołanie niezależnego Zespołu PZA ds. GL, skoro i tak powołuje go i kontroluje Piotr Xieski, a Artur Paszczak dosyła 2 nasze zdjęcia „sprzed roku” i m.in. na ich podstawie narzuca – tak narzuca – i Zarządowi, i wyprawie, bardzo szczegółowy plan jej działań, z którego tę wyprawę będzie można formalnie rozliczać?

*****

Czy Zarząd PZA widzi, że w takim ujęciu, to Artur Paszczak i Piotr Xięski chcą, lub będą 

m e r y t o r y c z n i e   

rozliczać wyprawę, która miała zweryfikować ich własną decyzję z września 2011.

*****

Przykład wspomnianej składanki zdjęć jest tu bardzo na miejscu bo wykazuje, że mimo, że Zespół ds.GL wspomniane zdjęcia dość szybko odrzucił, jako nic nie warte merytorycznie, teraz Zarząd PZA i KWW – wbrew Zespołowi – na własna rękę je sankcjonuje, wartość im przypisując.

Zatem, albo obaj członkowie KWW, Paszczak i Xięski, mylili się jesienią i chcą teraz kontrolować dopływające nowe informacje, komunikaty i decyzje PZA, co oznacza katastrofę bezstronności i jakości procedur w PZA. Albo to Zespół ds. GL się myli i powoływanie go było stratą czasu.(A może grą na zwłokę?)

Nie mogę zrozumieć, czemu teraz Zarząd/Prezydium i KWW wkraczają w oceny merytoryczne – z którymi sobie KWW nie dała rady jesienią – i posługują się argumentacją z jesieni, za plecami Zespołu, który sami powołali za nakazem nadrzędnego nad nimi Zjazdu PZA? Czy to jest spełnianie woli Walnego Zjazdu PZA, czy jej wypaczanie? Po co taka strata czasu, udawanie poważnej procedury? Czy to są standardy europejskie?

Mam nadzieję, że PZA jednak utrzyma standardy, bo rzecz zaczyna dotyczyć zasad ogólnych i wszystkich zrzeszonych, – na jaką bezstronność PZA mogą liczyć, jeśli na przykład popadną w konflikt z szarą eminencją, A. Paszczakiem?

Pozostawiam Czytelników z garścią powyższych pytań i nadzieją, że wszystko okaże się nieporozumieniem, i że Artur Paszczak w ramach PZA, nie będzie kontrolować tych ciał, które weryfikują jego – lub w dużej mierze jego – decyzje, bo jest to aksjomat cywilizowanych procedur demokratycznych w wolnym kraju i jego strukturach.

 Z pozdrowieniami!

David Kaszlikowski

h1

Pismo od kolegów z PZA

31/07/2012

Kilka dni temu otrzymałem pismo od Polskiego Związku Alpinizmu

Jest to pierwsze w ogóle pismo od PZA,  jakie otrzymaliśmy po miesiącach oczekiwania. W oficjalnych pismach wysyłanych od miesięcy zadałem Związkowi wiele istotnych pytań dotyczących bulwersujących wydarzeń wokół nas.

Wśród nich takie:

– Jakie są powody powołania wyprawy sprawdzającej naszą wyprawę z roku 2007 na Grenlandię ?

– W związku z sytuacją medialną chciałem się dowiedzieć jakie procedury przygotowano aby uchronić członków tej wyprawy przed naciskami?

– Pytałem też o znikające ze stron PZA sprawozdania z wypraw i

– szczegóły finansowego rozliczenia naszej wyprawy z roku 2009,  które z pewnego powodu są dla mnie niejasne.

– Pytałem też, czy PZA podpisuje się pod pomówieniami jakie wypowiadał w mediach na nasz temat Artur Paszczak członek Komisji Wypraw PZA?

W trosce o zachowanie najwyższych standardów zadzwoniłem do autora poniższego tekstu  z prośbą o wyjaśnienia. Grzeczna, uprzejma rozmowa nie wyjaśniła mi jednak  dlaczego po długim okresie oczekiwania, i wielu rzeczowych pismach od nas, otrzymałem tak osobliwą odpowiedź.  Autor pisma, zapowiedział mi tylko, że sprostuje jeden z punktów, ponieważ zaszło nieporozumienie. Z tego powodu punktu tego nie publikuję, a i nie podaję nazwiska autora.

Uprzejmie proszę zwrócić uwagę na treść tego pisma, sposób odnoszenia się do nas, a także na formę odpowiedzi.

Resztę na razie zostawiam bez komentarza (choć jak widać już sobie zaznaczyłem punkty;-)). Może nadmienię tylko że 26 czerwca nie wysyłałem ani nie datowałem żadnego pisma.

Mimo powyższego wciąż żywię nadzieję że PZA,  podejmie jednak eksperckie i uczciwe działania w celu rzeczywistego wyjaśnienia awantury, jaką wokół nas nakręcono.

h1

Błyskotliwy fabrykat od Artura Paszczaka

26/07/2012

Niedawno otrzymałem bardzo ciekawą składankę  nowych podejrzeń wobec nas, dotyczących wyprawy w roku 2007.

Przesłał ją w okolice Polskiego Związku Alpinizmu były Sekretarz Kapituły Jedynki  – Artur Paszczak.

Oto ona:

Składanka ta, to dwa kadry z trailera do filmu „Wyspa Pam”, trailera dostępnego w internecie na You Tubie. Są to oryginalne kadry z wyprawy 2007. Górny, z laybacku który uznaliśmy za najtrudniejszy technicznie na drodze, a dolny kadr to zjazd z wielkiej półki przecinającej górę w połowie podczas wycofu w ulewie. Zjazd był wykonywany podczas oryginalnego odwrotu w ulewie,  w miejscu zaznaczonym przez nas na schemacie opublikowanym na wspinanie.pl.

Czerwona czcionka na składance poniżej  została  dopisana przeze mnie, reszta oryginalnie tak jak przyszła od A.P. Jak się łatwo domyśleć , „donosiciel” składanki  sugeruje odbiorcom podobieństwo – a może identyczność – dwóch formacji przedstawionych w tym trailerze. Ich „identyczność” miałaby – z tego co się domyślono – podsuwać myśl, że Paszczak „złapał” nas i sugeruje, że także dolna część ściany nie została przebyta tak jak opowiadaliśmy. (wcześniej sugerował, że drogi nie ma , a górną  częścią ściany raczej się nie wspięliśmy )

Przypominam, że zawsze relacjonowaliśmy, że po wspinaczce do połowy wysokości góry Maoujit Qaqarsuassia wycofaliśmy się kuluarem , a także, że nigdy nie zjeżdżaliśmy dolną połową ściany, bo po powrocie ze szczytu także zeszliśmy tym samym kuluarem, tak samo zresztą jak inne zespoły wspinające się na tej górze.

Autor owej hipotezy widzi na tej składance, że jednak zjeżdżaliśmy (dolne zdjęcie)  laybackiem (górne zdjęcie), i to wbrew temu co relacjonowaliśmy. Ewidentnie  sugeruje nam,  że  sami „wysypaliśmy” się w naszym trailerze. Co za nieuwaga, co za nieudolność w lawirowaniu.  Sami opublikowaliśmy dwa identyczne ujęcia, przekreślając naszą wersję – zdaje się sugerować podsyłający składankę.

 Niektórzy czytelnicy zapewne pamiętają, że zarzut o zdjęciach ze skałek które podobno „podstawialiśmy” jako ujęcia z Golden Lunacy w magazynie Góry…też były pomysłem A.P i kolegów.

Nic nie może stanąć Arturowi Paszczakowi na jego drodze w walce o „wartości”.  Ani zdjęcia, ani fakty, ani góry, ani tym bardziej…. prawda.

W roku 2011 liczne materiały fotograficzne i filmowe nie przeszkodziły mu podrzucić do mediów sugestii, że nasza droga w ogóle nie istnieje, potem nic nie przeszkodziło wypuszczonemu przez niego dokumentowi znaleźć się w licznych anonimach rozpuszczonych na cały świat w celu zniszczenia filmu Elizy i mojej pracy fotograficznej, innym razem (Duży Format , styczeń 2012) porównywał mnie łaskawie do wybitnego wspinacza Stefana Glowacza podając,  że ów Glowacz to lanser,  któremu nie zależy na wspinaniu, a tylko chodzi mu o marketing, w tej samej gazetce A.Paszczak opowiadał jak to przeszedł trudną wewnętrzną walkę by wyznać w schronisku  że złapał się haka na drodze w Tatrach, a wyznał to dziennikarce  w kontraście  do mojej postawy,  który o inkryminowanej drodze na Grenlandii bez wahania pisałem, że zrobiliśmy ją w AF-ie i na raty.

Dziś, w walce o rzetelność i uczciwość we wspinaniu nie staną mu na przeszkodzie nawet formacje widoczne na zdjęciach. Prawa część dolnego zdjęcia (wystająca formacja) zniknie gdy będzie potrzeba,   klatkę z trailera (górne zdjęcie) też przytnie się wg potrzeb , choćby w trailerze tak nie wyglądała.

I NAJWAŻNIEJSZE, to muszą być zdjęcia, nieruchome wycinki,  żeby przypadkiem „koledzy” nie porównali  ruchomych ujęć filmowych, z dwóch  trailerów które wiszą w sieci od 2008/2009 roku. Wtedy zbyt łatwo podejrzenie by upadło.

 

Zastanawia mnie tajming tego niezwykłego „odkrycia” A.Paszczaka,  wysłał je bowiem niedługo przed rozprawą sądową  z 28 czerwca, rozprawą przeciwko żonie jego kolegi i niedługo przed tzw. „wyprawą weryfikacyjną”. Dlaczego akurat teraz? Czyżby wiedział o jakimś ważnym wydarzeniu, albo werdykcie który należało zablokować, podrzucając kolejne „odkrycie” do „przeżuwania”? A może A.P nie jest –  wbrew tamu co mówią w pewnym klubie –  wszechwiedzący i to któryś z kolegów podpowiedział mu aby  przysłał swoją składankę do PZA w tak precyzyjnie dobranym czasie ?

Są to tylko moje  niepotwierdzone i podłe insynuacje, więc zapewne -w przeciwieństwie do ponownego cennego wkładu A.P – nie należy ich traktować poważnie.

Jestem strasznie ciekawy jakie jeszcze asy w rękawie trzyma Paszczak  (Jednego dostałem już w styczniu 2012 – był fascynujący… Postanowiłem jednak nie zwoływać Apelu środowiskowego w celu napiętnowania A.P ;-)

Wracając do teraźniejszości, aktualne podniety  „internetowych alpinistów” w tym kraju kręcą się wokół tzw. „wyprawy kontrolnej” na Grenlandię, którą podobno miało wysłać  PZA? Czy powyższe odkrycia Paszczaka mają z nią coś wspólnego?

Ja w każdym razie coś dla niej mam. Przygotowałem pakiet łatwych do sprawdzenia kwestii. W jego sprawie próbuję  dobić  się do PZA od miesięcy.  Z jego pomocą wyprawa będzie mogła precyzyjnie sprawdzić orzeczenie Kapituły Jedynki z września 2011 i – dla dobra ogółu – niejako przy okazji, twierdzenia autorki sławnej książki.  Liczę, że członkowie wyprawy ten pakiecik ode mnie odbiorą.

W końcu wyprawa szykowała się wiele miesięcy co niewątpliwie będzie gwarancją jej absolutnej bezstronności i zachowania najwyższych standardów. Wyprawa owa jest też  fundowanym z państwowych pieniędzy, precedensem na skalę światową, będą o niej liczne artykuły w Polsce i  na świecie, więc owych standardów  możemy być raczej pewni..

Ufff!  Ktoś mówi mi za plecami, że wyprawa nic ode mnie nie weźmie, bo już pojechała!

To niemożliwe, nie mogłaby chyba wyruszyć bez tych kilku łatwych do wyjaśnienia punktów od autorów drogi?  A jeśli mogła?

Śmiałbym się głośno jakby się okazało że  nowy „zarzut” Paszczka, w przeciwieństwie do naszych kilku kwestii  ZOSTAŁ zabrany na Grenlandię.

Wiem, wiem czegoś takiego nikt przecież nie rozważałby na poważnie.  A może jednak się założymy…

P.S

Swoją „rzetelnością” fabrykat Paszczaka nieodparcie przypomina mi Komunikat Kapituły Jedynki z 21 września 2011.

Pamiętacie taki fragment owego Komunikatu, w którym napisali, że zespół spakował się tylko w „niewielki worek transportowy”?Na tej m.in. podstawie Kapituła budowała  narracje o nie zrobieniu przez nas górnej części. Teraz Artur Paszczak  liczy pewnie , że nikt nie zauważy albo nikt nie będzie pamiętał co napisali i sam podsyła nasze zdjęcie (powszechnie znane od lat)  z dużym worem transportowym  Montano (na str. producenta :95+25l.)

Nie śmiejecie się.  To dopiero początek odkrywania prawdy o tej aferze…

h1

, List otwarty do redaktora Wojciecha Cieśli w sprawie notatki w Newsweeku pt. ”Kontrol jedzie na Grenlandię”, dotyczącej informacji o wyprawie PZA w celu sprawdzania naszej drogi na Grenlandii.

17/07/2012

Ponad tydzień temu wysłałem do Pana redaktora W.Cieśli zapytanie odnośnie jego notatki jednak mi nie odpowiedział, stąd list otwarty…


Szanowny Panie, mam przed sobą Pańską notatkę z Newsweeka,( 9-15.07.2012).

Po lekturze Pańskiego artykułu „Łapka na motyle” z Wprost (z 15-21 sierpień 2011, nr33 ), zauważyłem, że stosuje Pan, co najmniej kontrowersyjne metody dziennikarskie, cytuje Pan anonimowe osoby, które nas pomawiają (cały w/w artykuł był oparty na anonimach), prezentuje Pan półprawdy zręcznie uchylając się przed istotą sprawy…

Nieprecyzyjne informacje widzę także w Pańskiej aktualnej notce. Poinformował Pan czytelników, że wyrusza wyprawa, która ma sprawdzić czy nasza droga istnieje i czy jest tak trudna jak mówimy. Nie ukrywam, że informacja ta budzi moje szczere zdziwienie, bowiem nikt oficjalnie nie informował mnie o takim zakresie prac owej wyprawy. A jako osoba, której ta wyprawa dotyczy, powinienem być chyba poinformowany, czyż nie?

Zadam Panu bardzo ważne pytanie. Skąd Pan zaczerpnął swoje informacje, bezpośrednio od Polskiego Związku Alpinizmu czy może ponownie od anonimowych rozmówców?

Z tego co widzę, w aktualnej notce, z jakiegoś powodu nie uznał Pan potrzeby poinformowania czytelnika, o tym, że wyprawa, którą powołał Polski Związek Alpinizmu, o której Pan twierdzi, że  „ma się przekonać….czy istnieją na niej (ścianie) ślady działalności Kubarskiej i Kaszlikowskiego” wyrusza mimo wiedzy o tym, że takie ślady są znane od roku 2007, a liczne dodatkowe zdjęcia były publikowane w sierpniu 2011.  (punkt 3 – wg oznaczenia na załączonym skanie notki)

 Zapewne Pan wie, że zespół powołany do wyjaśnienia tej sprawy przy PZA ma pełną wiedzę na temat bezdyskusyjnego istnienia naszej drogi, od dawna.

Wyprawa wyrusza w poszukiwaniu czegoś, co jest znane. Czy wg Pana historia tak absurdalna nie byłaby interesująca dla czytelników tygodnika Newsweek ?

A może to tylko ja mam problemy ze zrozumieniem jak mogliśmy być na niedostępnym górskim szczycie, bez wspinaczki na niego? Idąc tym tropem, być może należałoby przesłuchać pilotów helikopterów latających nad Grenlandią (Air Greenland), bo być może wysadzili nas oni na szczycie „pobiegaliśmy sobie po nim godzinkę, zrobiliśmy masę zdjęć”, i… odlecieliśmy. A może wszystko odbyło się jeszcze inaczej. Na przykład, nigdy nie wyjechaliśmy z Polski i logicznym byłoby przesłuchanie grafików, z którymi współpracujemy, bo może stworzyli nasz materiał fotograficzny od zera w komputerze – w tym nasze zdjęcia ze ściany, zdjęcia zjazdu ze szczytu, tak podobne do zdjęć naszych poprzedniczek z roku 2003. Polski Związek Alpinizmu postawił jednak na inną metodę „dochodzeniową” organizując wyprawę (nie eksploracyjną,w przeciwieństwie do naszej), na którą przeznaczono z Ministerstwa Sportu i Turystyki niebagatelną kwotę 18000 zł.

Dla porównania chciałbym Pana poinformować, że nasza wyprawa w ten rejon z roku 2007 – zorganizowana wg mojego pomysłu i głównie z prywatnych środków, została wsparta przez PZA kwotą po 4000 zł na osobę. Obecnie trzech mężczyzn dostaje po 6 tys./os. Koszty na miejscu niemal się nie zmieniły. Nasza wyprawa była wyprawą eksploracyjną, w niemal zupełnie wtedy nieznany rejon. Po dotarciu w rejon naszego działania, w fiordach, podczas przygotowań do wspinaczki i rekonesansów poruszaliśmy się na kajakach morskich zaledwie we dwójkę. Zdobyliśmy górę bez wsparcia (eskorty pod ścianą) jako jedyny zespół w historii jej eksploracji.

Z tego, co się dowiedziałem (z nieoficjalnych źródeł) powtarzający naszą drogę z ramienia PZA mają podpłynąć pod ścianę na łodzi motorowej, mieszkać w cieplutkim pokoju w wiosce 15km dalej, o której w roku 2007, do czasu mojej relacji niewiele było w wiadomo. Przyzna Pan, że jak na „kontrolę” to dość nietypowa wyprawa „śladem pierwszych zdobywców”?

Być może zainteresuje Pana również fakt, że mimo naszych licznych próśb i listów do PZA o wyjaśnienie sytuacji, nie otrzymaliśmy od tego Związku żadnej odpowiedzi na nasze pytania odnośnie owej wyprawy. Do dziś nie wiemy, dlaczego taka wyprawa jest organizowana.

Dlaczego niektórzy działacze PZA – pomimo twardych dowodów, na to że droga jest, rozpowszechniają informacje  że  droga nie istnieje? Dlaczego PZA nie prostuje licznych kłamstw podawanych przez ludzi takich jak pan Artur Paszczak, członek Komisji Wypraw przy PZA. Jego pisma zostały dołączone do kłamliwych anonimów rozesłanych po całym świecie (jak Pan myśli, kto je wysłał?) oczerniających film dokumentalny Elizy Kubarskiej i moją pracę fotograficzną.

Anonimy, z załączonymi pismami od Paszczaka, zostały odrzucone ze wstrętem przez wielu odbiorców i odesłane, z pełnymi współczucia dla nas, uwagami na temat żenującego poziomu części polskiego środowiska górskiego.

Wracając do wyprawy „kontrolnej” z Pańskiej notki, co do nas, zawsze wspinaliśmy się czy eksplorowaliśmy nowe rejony z powodu naszej pasji, przeznaczaliśmy na nią wszystkie nasze pieniądze. Nasze nowe drogi w górach traktowaliśmy również jako prezent dla innych wspinaczy (dla dobra społeczności opisywaliśmy je w artykułach), dlatego nie mielibyśmy nic przeciwko jakiejkolwiek wyprawie, która miałaby wyruszyć celem wspinaczki naszą drogą na Grenlandii.

Jednak w tym przypadku, sposób organizacji tej wyprawy, jawne lekceważenie nas (autorów i pomysłodawców wyprawy z roku 2007, jedynych polskich eksploratorów wspinaczkowych tamtego rejonu) przez PZA, dodatkowo arogancja niektórych działaczy tej organizacji, podpowiadają, że mamy do czynienia z zupełnie nietypową sytuacją, w której ktoś realizuje swój plan, który bynajmniej nie ma na celu wyjaśnianie czegokolwiek, a już na pewno nie ma nic wspólnego z „uczciwością”.

I jeszcze, co do Pańskiej rewelacji, że „sprawdzą trudność” (punkt 2 z zał.).  Wysłanie oficjalnej wyprawy państwowego Związku by sprawdzić czy droga jest tak trudna (w sensie numerycznej oceny trudności) „jak zespół pisał”, byłoby absolutnym precedensem w dziejach alpinizmu nie tylko w Polsce, ale – czego Pan już nie zauważył – także na świecie. Być może Pan nie wie, ale trudność każdej drogi wspinaczkowej jest potwierdzana przez kolejnych powtarzających wspinaczy, a korekty (subiektywnie odbieranych) trudności dróg, są rzeczą naturalną. Drogi wspinaczkowe są po powtórzeniach oceniane jako łatwiejsze lub trudniejsze niż proponował autor, ich trudność jest po prostu uściślana przez kolejnych wspinaczy. Dlaczego tak jest? Ponieważ we wspinaczce nie istnieje bezdyskusyjna metoda oceny drogi wspinaczkowej, wyceny  trudności drogi dokonujemy na podstawie wypadkowej naszych odczuć i doświadczeń.

Z tego m.in. powodu nie organizuje (tzn. nie organizowało) się wypraw weryfikacyjnych w celu sprawdzania trudności, bo byłby to nie tylko idiotyzm, ale sprzeniewierzenie się tradycji i zwyczajowym procedurom obowiązującym we wspinaniu.  Jeżeli PZA istotnie – jak Pan napisał – organizuje wyprawę po to by sprawdzić jedynie trudność * naszej drogi, bo już wiemy, że wyprawa ta nie płynie na kajakach tak jak my, nie wytycza nowej drogi, korzysta z naszej wiedzy o rejonie (ma nasze schematy), i oczywiście nie będzie miała takich samych warunków, to sam Pan chyba rozumie, że mamy tu do czynienia z historią iście kafkowską.

Zastanawiam się czy zwrócił Pan uwagę na perfidny sposób nękania nas na przestrzeni ostatniego roku. Najpierw zarzut, że droga nie istnieje, czyli podane bezwstydnie oskarżenie o oszustwo, które wprowadził do mediów pan A.Paszczak  (materiał tvn24.pl z dn. 13.10.2011), jak się okaże że istnieje to spróbują udowodnić (albo ktoś tak Panu wmawia) że jest łatwiejsza (ciekawe od czego*), jak droga będzie ok, to że nie płynęli kajakami (kolejne ordynarne oszczerstwo), jak kajaki ok, to że zdjęcie „przekręcone” (kolejne pomówienia), jak okaże się, że zarzuty słabe to zwoła się środowiskowy Apel przeciwko nim (podpisano takie 2 Apele, każdy z kłamliwymi informacjami o nas ), albo wykreuje się, że David jest „celebrytą”, „psychopatą” ,„żydem” albo lepiej „nazistą”. To niestety nie żart, choć początkowo nie wierzyłem własnym oczom, były już i takie „rzeczowe oskarżenia”.

I tak już od roku, aby niszczyć, aby nękać.

Czarny PR i pomówienia przed ustaleniem prawdy.

Internetowa nagonka i kampania kłamstw zamiast ekspertów.

Uzasadnienie tych ataków?

Od zawsze to samo: walka w imię „WARTOŚCI” (sic)!

Powraca uporczywe pytanie. Kto to wszystko napędza, kto wymyślił tę wyprawę „kontrolną” i co za tym stoi?

Z życzeniami dziennikarskiej wnikliwości.

David Kaszlikowski

P.S.

(punkt 4.z załącznika) Film dokumentalny Elizy Kubarskiej „Co się wydarzyło na Wyspie Pam”, nie jest i ani nigdy nie miał być filmem o drodze Golden Lunacy, to kłamstwo promowane przez panią Onoszko – Krośkiewicz i jej męża Zbigniewa Krośkiewicza . Dlaczego Pan powtarza je w Newsweeku ?

*Co do wspomnianej „trudności”. Drogę naszą opisywaliśmy w wielu mediach jako łatwą, (nawet w magazynie Góry gdzie błędnie podałem średnią trudność, pisząc zresztą, że taka jest „chyba”) Wszędzie pisałem o średnim (nawet słabym) stylu jej przebycia, publikowałem zdjęcia… Czyżby PZA zamierzał udowodnić, że nasza droga – wbrew temu co mówimy – jest trudna ;-)?

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 1 142 obserwujących.